Seks sprzedaje się najlepiej - forma nie ma tu żadnego znaczenia. Dla mnie współczesną muzykę można o kant dupy rozbić. Pokusiłam się o włączenie Vivy co by moje dzieciaki potańczyły sobie. A tam co? Cover za coverem, profanacja muzyki a teledyski takie, że wolałam aby mój 5 latek nie patrzył bo jeszcze zacznie naśladować sam nie wiedząc co robi. MTV odpada bo z kanału muzycznego jaki zapamiętałam zrobił się sam kanał - realiti szoł dla nastolatek.
Zastnawiam się w jakim kierunku ten przemysł zmierza. Muzyka taneczna to jednen wielki cover hitów z lat 70. i 80. W latach 80. przy muzyce tanecznej można było zatańczyć, obecnie można się najwyżej pogibać. Twarz przemysłu muzycznego ratuje jeszcze pop i rock w wydaniu nie dla nastolatków, czyli lda kogoś kto się nie podnieca przy muzyce, nie sika za wokalistą i umie rozróżniać utwory.
Nic dziwnego, że w teledyskach pojawia się nagość. Inaczej nikt by nie zwrócił na nie uwagi. Jest to klasyczny przykład przerostu formy nad treścią. Czy mi to przeszkadza? Z jednej strony nie ponieważ mam swój gust muzyczny a muzyki słucham bo mi się podoba i nie zwracam uwagi na teledyski. Z drugiej strony jednak tak, wolałabym aby muzka, której w przyszłości będą słuchały moje dzieci miała większe przesłanie niż tylko 'popatrz jak umiem spieprzyć hicior z czasów młodości twoich starych'. (na marginesie dodam, że większość sikających za jakimś kawałkiem totalnie nie ma pojęcia, że istnieje on w innej wersji i że oryginał jest dwa razy starszy od nich). Chciałabym móc włączyć kanał muzyczny i nie przejmować się tym co tam zobaczy moje dziecko. Natomiast wykonawcy powinni chcieć aby słuchano ich muzyki dla samego wykonania a nie gołej laski wypinającej tyłek w rytm muzyki. Nagość w teledyskach mnien ie irytuje. Irytuje mnie gdy ta nagość to pogranicze seksu i erotyzmu. Jest różnica między nagą Alanis Morisette a 'dziunią' w majtach merdającą już nieistniejącym ogonem przed kamerą. Bulwersowanie się na teledysk Kyle Minouge jest dla mnie idiotyczne. Teraz nagość razi? A jak hip-hop i rap promował się na nagich panienkach to już w oczka nikogo nie raziło...


2010-06-08, 08:28:58



 dzieci są radością swoich rodziców nie miał dzieci. Nie znaczy to też, że radością nie są. Zwyczajnie ilość trosk, zmartwień i ciągłe zmęczenie przesłania tę radość. Dzieci są fajne, najfajniejsze te cudze, które rozkosznie się śmieją a jak płaczą to już nie widać. Dzieci są słodkie, dgy demolują nie nasz dom i nie nasze meble. Zatem nie dziwi mnie to, że ktoś, nawet kobiera, mogłaby zrezygnować z tej jakże ogromnej dawki emocji.
Jestem przekonana, że gdyby każda matka otrzymała najpierw takiego maluch na próbę to zastanowiłaby się z 10x znim zaszłaby w ciążę - ja na pewno. Choć nie żałuję, że mam swoją prywatną komórkę al-kaidy to jednak marzę o tym, by ich wcięło w inny wymiar tak na chwilę, godzinę, dzień, tydzień, może nawet miesiąc. Owszem, że bym tęskniła, jednak jestem skłonna pocierpieć z tęsknoty w zamian za odpoczynek i ośmiogodzinny nieprzerwany sen.
Wracając do tematu. Koleżanek, które dzieci nie mają lub mieć nie mogą/nie chcą mam kilka. Nie wiem czy któraś z nich mi zazdrości, na pewno czasem ja zazdroszczę im. Niewapliwie jest różnica między 'nie chcę' a 'nie mogę'. Co innego z wyboru, inaczej jest z musu. Jednak jak poczytałam artykuł o kobietach, które dzieci mieć nie mogą i bulwersują się na zmęczone i sfrustrowane matki, które nie dają sobie rady ze swoimi maluchami; jak to one w życiu by się nie zezłościły, że one byłyby inne... jasne, a świstak siedzi i zawija. Nie tak łatwo wskoczyć w cudze buty.

O spełnienieniu kobiety nie świadczy posiadanie dziecka...

2010-06-01, 21:21:31



 blaszana kuchenka
zapach kawy i mandarynek
lane kluski i leniwe pierogi
karmienie kur i pasieka dziadka
rozkładana huśtawka w ogrodzie babci
wycieczki do lasu
kolejka po watę
kartki na mięso
babcia przyjeżdżająca na rowerze
baltona pod blokiem i pewex niedaleko
piaskownica w centrum miasteczka i gonitwy po budowie
tosty za 2zl

2010-05-31, 10:16:35



 Mój przyjaciel płci męskiej pomógł mi podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Mój przyjaciel płci męskiej zawsze gotowy był mnie wysłuchać. Mój przyjaciel płci męskiej wspierał mnie w sercowych rozterkach.
Zacznijmy może jednak od tego, że zawsze lepiej czułam się wśród kolegów niż koleżanek. Zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek. Przez połowę życia, choć pewnie zostało mi trochę do dzisiaj byłam chłopczycą. Choć chciałam mieć lalke Barbie to wolałam wybrać się z kolegami na wycieczkę rowerową. Zamiast gadać o ciuchach i kosmetykach i przeżywać kolejnych chłopaków wolałam z kolegami wyjść na piwo i pogadać o wszystkim innym. Dlaczego? Bo jeśli układ między chłopakiem a dziewczyną jest zdrowy można porozmawiać o wszystkim. Bo wśród facetów nie ma takiej zawiści i jadu jak między dziewczynami. Bo kumpel powie wprost co źle na Tobie leży podczas gdy koleżnka pochwali tylko po to by móc się potem z ciebie nabijać. A później, w życiu bardziej dorosłym niż imprezy i kolejne związki facet to inny punkt widzenia. Kumpel nie podbierze ci kosmetyków, nie pożyczy ulubionej bluzki, ale pomoże w przeprowadzce i wytłumaczy dlaczego tok myślenia kobiety jest często tak różny do tego w jaki sposób świat pojmuje mężczyzna.


2010-05-31, 10:13:39



 Lepiej aby dziecko miało dwoje kochających je rodziców niż mieszkało pod dachem z dwojgiem nienawidzących się ludzi. Nie rozumiem w ogóle jak można robić coś na siłę i na dodatek tłumaczyć się dobrem dziecka. Czy rzeczywiście lepiej jest dla dziecka gdy dorasta w atmosferze nienawiści, a na koniec jeszcze słyszy jak to wszystko było dla niego? Jacy to rodzice, co męczą siebie i dziecko wmawiając, że tak będzie lepiej. Czy nie lepiej aby dziecko było kochane przez oboje rodziców i miało szanse na normalność dorastając przy innym tacie/mamie ale za to w atmosferze miłości?
Cieszę się, że moje dziecko ma możliwość poznać co to znaczy mieć tatę. Cieszę się, że moje dziecko nie słyszy jak jestem wyzywana od najgorszych. Cieszę się, że moje dziecko ma siostrę i gdy mnie zabraknie nie będzie sam. Cieszę się, że moje dziecko widzi co to znaczy mieć rodzinę. Cieszę się, że moje dziecko ma warunki na jakie zasługuje. Cieszę się, że w jego życiu pojawił się człowiek, który prędzej odmówi sobie niż jemu.
Ślub to tylko formalność. Jak matura nie świadczy o dojrzałości tak akt małżeństwanigdy nie będzie świadczyć o odpowiedzialności. Nie potrzebuję dokumentu, który stwierdza, że 'w zdrowiu i chorobie' gdyż każdego dnia budzę się i zasypiam przy człowieku, który bez słów mówi mi, że to przy mnie jest szczęśliwy.
Z innej strony patrząc lepiej oszczędzać kasę. Wesele się nigdy w prezentach nie zwraca, wszystko kosztuje, rozwód także.

2010-05-17, 10:53:34



 Wystarczy usunąć PRL-owskie tło w sklepach, po części ciecia i czyn społeczny i... mamy ponadczasowy serial o polskim społeczeństwie, Zachowanie, mentalność. Ot pełny obraz przeciętnego Polaka. Dodać można to odrobiną czeskich "Sąsiadów" i będzie rewelacja.

2010-05-03, 14:42:17



 Najpierw szum i pytania czy Jarosław TO zrobi. No niby dlaczego miałby nie robić? Zrobił. I po co to oburzenie? Że będzie ciągnął na wizerunku brata? No ba! Nie dziwne. Dziwne, że taki twardy Jarek, taki co zawsze miał swoje zdanie nagle musi byc namawiany przez bliżej nieokreślone 'grupy nacisku'. Najpierw go zmusili żeby brata pochował na Wawelu, a potem żeby startował w wyborch. Biedny ten Jarek. Tym bardziej, że poparcie będzie miał takie samo jak miał jego brat. Zatem wszyscy Ci, którzy tak się oburzają, że Jarek startuje w wyścigu do fotelu prezydenta mogą spać spokojnie. Nic złego się nie stani etak długo, jak długo naród będzie umiał czytać między wierszami, zakładać najgorsze scenariusze, jak długo będzie pamiętał co działo się przez ostatnie 5 lat. Naród polski może głupi, ale na pewno nie szalony.

2010-04-27, 11:51:49